top of page

Są takie momenty w życiu każdego z nas, kiedy nawet drobna sprawa staje się kolejnym ciężarem. Wiadomość, na którą trzeba odpowiedzieć. Telefon. Zbliżający się termin. Zaległe zadanie.


Robimy dużo, a mimo to mamy poczucie, że ciągle jesteśmy w tyle.

Coraz trudniej odpocząć, bo w głowie pojawia się: „jeszcze tylko to”. A potem przychodzi myśl: „Dlaczego tak trudno jest mi wszystko ogarnąć?”.


W takich chwilach warto przyjrzeć się temu, ile od siebie wymagamy i jakie na „tu i teraz” mamy możliwości.


W psychologicznym modelu stresu Lazarusa i Folkman znaczenie ma relacja między wymaganiami a zasobami, które oceniamy jako dostępne.

Czyli prościej: ile jest do zrobienia i czy mamy na to czas, siłę, umiejętności, zasoby oraz wsparcie. Kiedy czujemy, że wymagania przekraczają nasze możliwości, pojawia się stres. To samo zadanie może być do udźwignięcia w jednym tygodniu i przytłaczać w kolejnym.


Do tego stres może utrudniać korzystanie z pamięci roboczej i umiejętność elastycznego myślenia. Trudniej utrzymać w głowie potrzebne informacje, zmienić podejście i zobaczyć inne rozwiązanie. W codzienności możemy odczuwać te trudności jako chaos i narastające poczucie utraty kontroli.


Wtedy często próbujemy jeszcze mocniej się mobilizować.

I znoś pojawiają się myśli:

„Muszę skończyć”.

„Muszę dać radę”.

„Muszę się lepiej zorganizować”.


Słowo „muszę” samo w sobie nie jest złe. Czasem pomaga nam przejść do działania. Kiedy jednak towarzyszy niemal każdej sprawie, może dokładać presji. I większość codziennych zadań zaczyna brzmieć jak bezwzględny obowiązek, a przestrzeni na odpoczynek, wybór i uwzględnienie własnych możliwości zostaje coraz mniej.


Co może wtedy pomóc?


Najpierw nazwanie tego, co się dzieje: „Mam teraz więcej zobowiązań, niż jestem w stanie udźwignąć przy obecnych zasobach”. To pozwala przyjrzeć się sytuacji bez dokładania sobie kolejnej oceny: „jestem beznadziejna”.


Potem warto przenieść sprawy z głowy na papier. Zapisać, co wymaga działania, i ustalić konkretny następny krok. Stworzenie konkretnego planu może ograniczyć natrętne powracanie myślami do niezrealizowanych celów. Zamiast „muszę się tym zająć” możemy zapisać, co dokładnie zrobimy i kiedy.


Przy tej liście dobrze jest też zadać sobie kilka pytań: czy wszystko musi być zrobione dzisiaj? Czy wszystko musi być zrobione przeze mnie? Co naprawdę wymaga takiej dokładności, jakiej od siebie oczekuję? Co mogę odłożyć, przekazać komuś albo odpuścić?


To również moment, żeby spróbować inaczej do siebie mówić:


„Muszę zrobić wszystko dzisiaj” → „Na dziś wybieram najważniejszą rzecz. Pozostałym ustalę realny termin”.

„Muszę sobie poradzić” → „Sprawdzę, co mogę zrobić sama i w czym potrzebuję pomocy”.

„Muszę zrobić to idealnie” → „Ustalę, co w tym zadaniu oznacza wystarczająco dobrze”.


Nie każde „muszę” da się uczciwie zamienić na „chcę”. Mamy zobowiązania, których nie wykonujemy z przyjemnością. Możemy jednak szukać wpływu na sposób ich realizacji: porozmawiać o terminie, zakresie zadania albo podziale odpowiedzialności.


Sama zmiana słów nie zmniejszy nadmiaru obowiązków. Czasem  potrzebna jest rzeczywista zmiana obciążenia. Nawet najlepiej ułożony kalendarz ma swoje granice.

Potrzebujemy też miejsca na sen, spokojny posiłek, odpoczynek i kontakt z kimś bliskim. Gdy obowiązków przybywa, właśnie te potrzeby najłatwiej przesuwamy na później. Warto sprawdzić, jak długo to „później” już trwa.


I wreszcie, potrzebujemy wsparcia. Temu też trzeba dać przestrzeń. Czasem potrzebujemy wysłuchania, czasem pomocy w ustaleniu priorytetów, a czasem kogoś, kto powie: „to zadanie mogę wziąć na siebie”. Możemy mówić o tym konkretnie.


W treningu mentalnym jest miejsce na rozpoznawanie własnych granic, podejmowanie decyzji i proszenie o pomoc.

Na zauważenie momentu, w którym dalsze dokładanie sobie zaczyna nas kosztować zbyt wiele.



 
 
 

Niepowodzenie, kontuzja, presja wyniku, czy spadek formy mogą zachwiać pewnością siebie nawet dobrze przygotowanego zawodnika.


O tym, jak poradzi on sobie w takiej sytuacji, nie decyduje jednak wyłącznie „silny charakter”.


Odporność psychiczna jest procesem adaptacji.

Obejmuje reagowanie na trudność, korzystanie z dostępnych zasobów i stopniowe odzyskiwanie równowagi. Warto jednak przy tym odróżnić ją od pewności siebie, pojęcia bliskiego, ale odnoszącego się do innego obszaru funkcjonowania.


W psychologii sportu odporność psychiczna oznacza dynamiczny proces skutecznego przystosowywania się do presji, niepowodzeń i zmieniających się okoliczności. Nie jest stałą, niezmienną cechą ani zdolnością do przechodzenia przez trudne doświadczenia bez emocji. Przejawia się raczej w tym, że zawodnik potrafi stopniowo odzyskiwać równowagę, korzystać z dostępnych zasobów i dostosowywać sposób działania do sytuacji.


Co kształtuje odporność psychiczną?


Odporność psychiczna rozwija się w wyniku wzajemnego oddziaływania kilku elementów:

·       czynników ryzyka, takich jak kontuzja, konflikt z trenerem lub innymi zawodnikami, przeciążenie czy silna presja wyniku;

·       zasobów osobistych, między innymi elastycznego myślenia, poczucia własnej skuteczności i umiejętności regulowania emocji;

·       zasobów środowiskowych, czyli wsparcia trenera, rodziny, zespołu oraz dostępu do specjalistów;

·       strategii działania, takich jak świadome i realistyczne planowanie, korzystanie z pomocy oraz uczenie się na podstawie doświadczeń.

Odporność psychiczna nie oznacza nieprzerwanie wysokiej formy. Zawodnik może czasowo odczuwać spadek motywacji, smutek, napięcie lub niepewność, a mimo to z czasem odzyskać równowagę i wrócić do skutecznego działania.

Trudne doświadczenie nie zawsze prowadzi do rozwoju lub „wzrostu”. Czasem wystarczająco dobrym rezultatem adaptacji jest powrót do wcześniejszego poziomu funkcjonowania, ograniczenie skutków kryzysu albo znalezienie nowego sposobu radzenia sobie.


Jak proces adaptacji może wyglądać w praktyce?


Przykład zawodniczki po nieudanym sezonie.


Po nieudanym sezonie zawodniczka zaczyna kwestionować swoje umiejętności. Wraca myślami do błędów, porównuje się z innymi i obawia się kolejnego rozczarowania. Jej pewność siebie spada, a na treningach pojawiają się napięcie, unikanie trudniejszych zadań, a z czasem frustracja.


Ważnym krokiem w pracy z zawodniczką będzie akceptacja rozczarowania i oddzielenie wyniku od własnej wartości.


Wspólnie ze specjalistą zawodniczka analizuje sezon: odróżnia fakty od ocen oraz czynniki zależne od niej od tych, na które nie miała wpływu. Zamiast wyciągać ogólny wniosek „nie jestem wystarczająco dobra”, wskazuje konkretne obszary do poprawy, na przykład przygotowanie techniczne, reakcję na presję lub plan startowy.


Następnie uczy się wyznaczać realistyczne cele procesowe: regularne treningi, spokojne wykonanie wybranego elementu czy zastosowanie konkretnej strategii radzenia sobie z napięciem.

Daje sobie czas na odpoczynek, korzysta ze wsparcia bliskich i zauważa małe doświadczenia skuteczności. Z czasem ponownie podejmuje trudniejsze zadania. Nie dlatego, że wszystkie wątpliwości zniknęły, lecz dlatego, że potrafi ponownie działać mimo nich występowania.


Właśnie ten cykl: akceptacja emocji, analiza, korekta działania i ponowne zaangażowanie, pokazuje odporność psychiczną jako proces adaptacji.


Odporność psychiczna a pewność siebie


Pewność siebie to przekonanie, że potrafimy skutecznie wykonać określone zadanie. W sporcie może dotyczyć całego przygotowania albo konkretnej sytuacji, takiej jak wykonanie elementu, przejazd czy start pod presją. Jej poziom może się zmieniać zależnie od zadania i okoliczności. Wzmacniają ją przede wszystkim doświadczenia skuteczności, dobre przygotowanie, dostrzeganie postępów i konkretna, konstruktywna informacja zwrotna.

Odporność psychiczna natomiast jest szerszym pojęciem.

Opisuje proces przystosowania się do trudności, niepowodzeń, presji i zmian, a także stopniowego odzyskiwania równowagi. Nie wymaga stałego poczucia pewności siebie. Zawodnik może chwilami wątpić w swoje możliwości, odczuwać napięcie lub obawiać się porażki, lecz jednocześnie podejmować działanie, korzystać ze wsparcia i modyfikować strategię.


Pewność siebie może zatem wspierać odporność psychiczną, ale nie jest jej warunkiem. Odporność ujawnia się również wtedy, kiedy pewność siebie spada, ale zawodnik potrafi zaakceptować ten stan, skorzystać z dostępnych zasobów, wyciągnąć wnioski i krok po kroku odbudowywać zaufanie do swoich możliwości. To nie jednorazowa decyzja, lecz proces, który rozwija się wraz z kolejnymi doświadczeniami.


Warto pamiętać, że odporność psychiczna nie polega na braku kryzysów, trudnych emocji czy zwątpienia. Wyraża się w sposobie, w jaki zawodnik odpowiada na wymagającą sytuację: rozpoznaje własne reakcje, korzysta ze wsparcia, modyfikuje strategię i ponownie podejmuje działanie. Pewność siebie może ten proces ułatwiać, lecz jej chwilowy spadek nie oznacza utraty odporności. Każde doświadczenie adaptacji może natomiast wzmacniać przekonanie, że nawet po niepowodzeniu możliwy jest powrót do równowagi i skutecznego działania.

 
 
 

Ile razy złapałaś/eś się na tym, że podczas treningu albo przed startem Twoja głowa nie jest tu… tylko „tam”?


Pojawiają się myśli:

„Czy trener widzi, że popełniłam/em błąd?”

„Co pomyślą inni na trybunach?”

„Nie mogę się pomylić, bo pomyślą, że nie potrafię…”

„Jeśli dzisiaj mi nie wyjdzie, wszyscy uznają, że się nie nadaję.”


Brzmi znajomo?

To nie jest brak przygotowania. To lęk przed oceną i zarazem jedno z częstszych wyzwań psychologicznych, z jakimi mierzą się sportowcy na każdym poziomie zaawansowania.


Czym właściwie jest lęk przed oceną?

To obawa przed negatywną opinią innych ludzi. Pojawia się wtedy, gdy zaczynamy wierzyć, że nasza wartość jako zawodnika zależy od tego, jak zostaniemy ocenieni przez trenera, rodziców, sędziego, kolegów z klubu czy publiczność.


W sporcie ocena jest czymś naturalnym. Wyniki, noty sędziowskie, komentarze trenerów czy klasyfikacje są częścią rywalizacji. Problem pojawia się wtedy, gdy przestajemy skupiać się na zadaniu, a całą swoją uwagę kierujemy na to, jak zostaniemy odebrani.


Co dzieje się wtedy w naszym organizmie?


Mózg interpretuje możliwość negatywnej oceny jak zagrożenie.

Uruchamia się reakcja stresowa:

rośnie napięcie mięśni,

przyspiesza oddech i tętno,

zawęża się pole uwagi,

trudniej podejmować decyzje,

łatwiej popełniać błędy, których na treningu zwykle nie robimy.


Paradoks polega na tym, że im bardziej staramy się wypaść idealnie, tym trudniej jest nam pokazać swój prawdziwy poziom.


Dlaczego tak bardzo przejmujemy się opinią innych?


Bo jako ludzie jesteśmy istotami społecznymi. Od dzieciństwa uczymy się, że pochwała oznacza sukces, a krytyka bywa odbierana jako porażka. Z czasem wielu sportowców zaczyna utożsamiać swój wynik z własną wartością.


Pojawiają się przekonania:

„Muszę być najlepszy.”

„Nie mogę popełniać błędów.”

„Jeśli ktoś mnie skrytykuje, to znaczy, że jestem słabym zawodnikiem.”


Tymczasem błąd jest informacją, a nie definicją Ciebie. Jeden nieudany przejazd nie mówi, kim jesteś jako sportowiec.


Jak lęk przed oceną wpływa na performance?


Kiedy cała Twoja uwaga koncentruje się na tym, co pomyślą inni:

przestajesz być obecna/-y „tu i teraz”,

analizujesz każdy ruch zamiast go wykonywać,

 jedziesz ostrożniej niż potrafisz,

 unikasz ryzyka i podejmowania decyzji,

 tracisz płynność oraz automatyzmy wypracowane na treningu.


To dlatego zawodnicy często mówią po zawodach: "Na treningu wszystko wychodziło."

Nie dlatego, że nagle zapomnieli, jak jeździć.

Ale dlatego, że na zawodach ich uwaga została przejęta przez lęk przed oceną.


Dobra wiadomość?


Lęk przed oceną da się pokonać.


To wzorzec myślenia i reagowania, nad którym można skutecznie pracować.

Nie chodzi o to, żeby przestać przejmować się opinią innych. To byłoby nierealistyczne.


Chodzi o to, aby opinia innych przestała kierować Twoimi decyzjami i odbierać Ci możliwość pokazania tego, co naprawdę potrafisz.


Najlepsi sportowcy nie są wolni od stresu ani od obawy przed oceną.


Różnica polega na tym, że potrafią wrócić uwagą do tego, na co mają realny wpływ: do siebie, swojego zadania i kolejnego ruchu.


Bo ostatecznie Twój wynik zależy nie od tego, co inni o Tobie pomyślą, ale od tego, gdzie w najważniejszym momencie znajduje się Twoja uwaga.

 
 
 
bottom of page